SPOTKANIA POKOLEŃ - ZPSPLOT

Idź do spisu treści

Menu główne

SPOTKANIA POKOLEŃ

SPOTKANIA
 


SPOTKANIA POKOLEŃ


Pod koniec lat 80 - tych będąc w sanatorium byłem świadkiem rozmowy dwóch górników, też pensjonariuszy - którzy rozmawiali o tym jak to u nich na kopalni z okazji „Barburki" spotykają się pokolenia ludzi pracujących pod ziemią: od starzyków na emeryturze po młodziaków. Pomyślałem wówczas: a może by tak u nas? I z tą myślą wystąpiłem na spotkaniu z członkami Zarządu Koła nr 25 Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych. Pomysł chwycił i zaczęła się żmudna praca przygotowawcza. Naszą przyszłą imprezę konsolidacyjną nazwaliśmy: SPOTKANIE POKOLEŃ SPADOCHRONIARZY PRZECIWLOTNIKÓW. Pierwsze SPOTKANIE POKOLEŃ odbyło się w maju 1991 roku. Na placu apelowym 26 daplot w Rząsce stoją w szeregu byli przeciwlotnicy. Prezes koła - czyli ja - przeprowadza swoisty apel ewidencyjny. Wywoływany występuje dwa kroki przed szereg. Z głośników płynie informacja: stopień, nazwisko i imię oraz ostatnie stanowisko w formacjach przeciwlotniczych Dywizji i Brygady. Po defiladzie pododdziałów wspólna zebrani podejmują decyzję: SPOTKANIA POKOLEŃ to strzał w dziesiątkę i maja się odbywać co dwa lata. Do najbardziej zapamiętanych spotkań należą: III spotkanie pod osobistym patronatem Szefa Wojsk OPL Krakowskiego Okręgu Wojskowego płk. dypl. Zdzisława Kostrzewy, V spotkanie zatytułowane RAPORT NA KONIEC WIEKU, X spotkanie, jubileuszowe organizowane na bazie 6 Batalionu Dowodzenia. W defiladzie uczestniczył pododdział rezerwistów. Zdaniem fachowców prezentowali się najlepiej. XI spotkanie, które po raz pierwszy organizowane jest poza Krakowem, w ośrodku Majdan Sopocki, a gospodarzem spotkania był kolega Wiesław Iwanicki. Ponadto kilkukrotnie gościliśmy u naszych młodszych kolegów na poligonie Wicko Morskie.
A po drodze były różne, dobre i niedobre zdarzenia. Jednostki się rozwiązywały, za jakiś czas, jak Sfinks z popiołów odradzały się na nowo, by za chwilę ogłosić stan upadłości. A my byli przeciwlotnicy byliśmy świadkami tych zdarzeń, niezmiennie trwaliśmy, powiększając nasz stan o nowych emerytów ale i gubiąc po drodze tych, którzy odchodzili na wieczną wachtę. Wspominamy ich zawsze z serdeczną zadumą.
Ale nade wszystko cieszyliśmy się tym, że byli dowódcy i przełożeni z byłymi podwładnymi stawali w jednym szeregu na kolejnych SPOTKANIACH POKOLEŃ SPADOCHRONIARZY PRZECIWLOTNIKÓW


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego